Jak wam (drogowo) mija Día de Muertos?

01.11.2018 21:02

Bo ja mam dość.
Wczoraj wracałem prawie godzinę z roboty (normalnie 15-20 minut) bo debil z MPK zaparkował w osobówce. Dobrze, że poszedłem piechotą, bo ci którzy wybrali samochód lub MPK jechali prawie 2 godziny... 5 kilometrów.
Dzisiaj wypad na groby i obraz totalnego bezhołowia.
Droga wojewódzka, ograniczenie do 70, jadę 85... i czuję się jak zawalidroga - podwójna ciągła, skrzyżowania, oznaczone zakręty - wyprzedza mnie przynajmniej dziesięciu (na odcinku 2x18 km). Za to dwukrotnie tuż przede mnie wytaczają się z bocznych dziadki, wiek na oko ponad 80 w obydwu przypadkach... raz hamuję ostro, drugi raz wyprzedzam/omijam na skrzyżowaniu, bo hamowanie by nic nie dało.
Najnormalniej na ekspresówce (2x50 km dziś).
Kilku szybkich i wściekłych (ale bez strasznych przegięć - na oko 160-170, a nie 230 czy szybciej), sporo przerażonych młokosów/samic omega, ciągnących prawym pasem 80-90 km/h z przerażeniem w oczach (podczas gdy na fotelu obok, zmęczony nierówną walką stoczoną wraz ze szwagrem nad butelką ziemniaka w płynie, spoczywa samiec omega). O dziwo nie spotkałem dziadków na ekspresówce, przynajmniej nie takich snujących się jak smród po gaciach. Po zjeździe z S12 na S12/S17 "przyklejam" się 250 metrów za cytryną C3 z czerwonym dachem... dojadę za nią prawie pod dom, dwa razy dotykając na ekspresówce przycisku do zmiany prędkości.
Wjazd z powrotem do miasta (wracałem przed południem, wyjeżdżałem przed 8 rano) i szok. Można pojechać z pasa do jazdy w prawo na wprost. Można pojechać z pasa do jazdy na wprost w lewo. Można snuć się 35km/h na trasie o dozwolonej 70km/h... tylko po to, żeby zmienić pas na "mój" mi też przed nosem. Można. Jak się cały rok samochód trzyma pod kocem, albo kluczyki widzi tylko wtedy, gdy samiec omega znów przegnie z piciem...
...w radiu zaś cały czas tylko o prędkości i alkoholu.
Owszem, te dwa czynniki są odpowiedzialne za największe tragedie. Ale za zwyczajny drogowy wqrw, za zirytowanie kilkoma wymuszonymi cudzą głupotą hamowaniami na godzinę, odpowiadają brak doświadczenia i dupowatość na drodze.
Jutro jadę po lubelskich cmentarzach... jadę autobusem, mam dość tej "hatakumby" ((c) Patryś Jaki).
--
Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.

Więcej w serwisie forum.gazeta.pl

Kod z obrazka
Komentarze (0):
reklama
Kontakt z nami